W dobie koronawirusa każda czynność codzienna rodzi pewne obawy. Jak zatem jest ze zmianą opon? Nie ma dużych wątpliwości, że wizyta w zakładzie wulkanizacyjnym nie należy do sytuacji potęgujących zagrożenie zarażeniem bardziej niż np. zakupy w sklepie spożywczym. A w tym samym czasie oznacza dbanie o bezpieczeństwo codziennych podróży.

 

Koronawirus powoduje szereg zmian w naszym życiu codziennym. Władze zalecają, aby nie wychodzić bez potrzeby. I słowo bez potrzeby kilka dni temu stało się kluczowe dla kierowców. Przykład? Zdarzyły się przypadki, w których mandatem ukarane zostały osoby udające się do wulkanizatora na sezonową wymianę ogumienia. Na sytuację zareagował jednak Polski Związek Przemysłu Oponiarskiego i wraz z Polskim Związkiem Przemysłu Motoryzacyjnego oraz Związkiem Dealerów Samochodowych wystosował list otwarty do Policji i Premiera. Reakcja była dość szybka. Już po kilku godzinach Ministerstwo Zdrowia uznało wymianę opon zimowych na letnie jako czynność dozwoloną.

To zamknęło sprawę mandatów dla kierowców. Co jednak z kwestią bezpieczeństwa? O tym w kontekście sezonowej wymiany ogumienia można rozmawiać w sposób dwojaki. Bo wymiana opon to przede wszystkim dbanie o bezpieczeństwo jazdy. Testy ADAC bardzo jasno udowadniają, że droga hamowania samochodu na oponach zimowych latem ze 100 km/h może być nawet o 16 metrów dłuższa niż na oponach letnich. Dystans stanowi mniej więcej cztery długości średniej wielkości auta! To oznacza mniej więcej tyle, że w realnych warunkach może zadecydować np. o wypadku drogowym. A im wyższa głębokość bieżnika opon zimowych i wyższe temperatury otoczenia i asfaltu, tym większe są różnice.

 

Sezonowa wymiana opon dozwolona w trakcie pandemii koronawirusa
Fot. Materiały prasowe PZPO

 

Wymiana opon: nie jest groźniejsza od zakupów w sklepie!

 

Drugi z aspektów bezpieczeństwa dotyczącego sezonowej wymiany opon odnosi się do kwestii koronawirusa. Czy wizyta w warsztacie wulkanizacyjnym jest sytuacją, która potęguje ryzyko zakażenia? Odpowiedź jest oczywista i brzmi nie – przynajmniej nie bardziej niż zakupy w sklepie spożywczym. A powodów ku temu jest kilka. Po pierwsze kierowca przyprowadzający pojazd do warsztatu wulkanizacyjnego sam może wjechać nim do hali na stanowisko wymiany. W efekcie mechanicy będą mieli zminimalizowany kontakt z wnętrzem. Podczas wykonywania procedury mogą dotykać wyłącznie kół i ewentualnie karoserii – nie zbliżą się do takich elementów jak klamki, kierownica czy tapicerka foteli.

Po drugie serwisy są przygotowane na wizyty użytkowników aut w dobie koronawirusa. W efekcie korzystając z wytycznych przygotowanych m.in. przez PZPO stosują podwyższony standard higieniczny. Ten zakłada m.in. stosowanie odzieży ochronnej dla pracowników oraz wdrożenie procedur związanych z regularnym odkażaniem zarówno rąk, jak i podstawowych powierzchni, z którymi mają styczność mechanicy i klienci. Po trzecie środki ostrożności mogą zachować też sami prowadzący. Wystarczy że np. podczas oczekiwania na wykonanie usługi będą unikali dotykania przedmiotów w poczekali warsztatu, ewentualnie pozostaną na zewnątrz – np. na świeżym powietrzu przed zakładem wulkanizacyjnym.

 

Fot. Pixabay.com/OrnaW

 

Dbasz o bezpieczeństwo? Kup opony online wraz z montażem!

 

Wreszcie po czwarte na rynku nie brakuje innowacyjnych usług, które ograniczają czas wizyty w warsztacie wulkanizacyjnym do absolutnego minimum i sprawiają, że kierowca musi wyjść z domu tylko wtedy, gdy to jest rzeczywiście potrzebne. Przykład? Inter Cars daje możliwość zamówienia kompletu nowych opon raz z montażem. Polega to na tym, że kierowca w zaciszu własnego domu i na podstawie własnych potrzeb oraz możliwości wybiera nowe ogumienie letnie. Następnie rezerwuje je internetowo, wybiera najbliższy miejscu zamieszkania warsztat i ustala datę montażu. W określonym wcześniej terminie jedzie do wulkanizatora, gdzie czekają na niego nowe opony, a cała procedura montażu trwa zaledwie kilkadziesiąt minut. Płatność? Tej można oczywiście dokonać za pomocą karty i sterylizowanego terminala.